Wspólnie patrzymy, różnie interpretujemy, czyli o tym, co dzieje się w ciemnościach sali teatralnej…

Powrót do szkoły po feriach to nie tylko powrót do obowiązków. Powróciły filmowe środy, a przed nami filmowo-teatralna wiosna.
I chociaż sala teatralna jest tylko namiastką sali kinowej, emocje, które płynęły z ekranu zrekompensowały nam siedzenie na twardych krzesełkach.
Zestaw filmów, które obejrzeliśmy i w które wprowadził nas nasz filmowy przewodnik Krzysztof Spór, przede wszystkim pokazał jak ważne są: relacje, przyjaźń, zrozumienie, uważność, odwaga bycia sobą i odwaga niezgody na krzywdę. W kolejności były to takie obrazy:
- „Przesilenie zimowe” (reż. Alexander .Payne) – ciepła komedia, świąteczny klasyk. Humanistyczny film na dni, kiedy potrzebujemy otulenia.
- „Marcel Muszelka w różowych bucikach”(reż. Dean Fleischer-Camp) – wzruszające treści w prostej na pozór opowieści. Rada, by nie bać się żyć pełnią życia, nie bać zmiany, przyjąć stratę. I pytanie, czy w naszych szufladach żyją muszelki, które tęsknią za morzem?
- „Johnny”(reż. Daniel Jaroszek) – spotkanie dwóch światów, relacje, z których rodzi się dobro. Piękno człowieka i trudny temat śmierci.
- „Kafarnaum” (Nadine Labaki)- wyzwanie rzucone w pojedynkę złu i niesprawiedliwości. Przejmująca opowieść o bohaterstwie w świecie, w którym dzieciństwo staje się walką o byt.
- „Trzy billboardy za Ebbing Missouri”(Martin McDonagh) – historia o bezsilności i frustracji, ale też o potrzebie przebaczenia. I pytanie czy gniew krzewi gniew?
- „Green book”(Peter Farrelly)– uniwersalna opowieść o pokonywaniu stereotypów, podróż po przyjaźń; feel good movie na gorsze dni.
Okazuje się, że wszyscy spotykamy się gdzieś w połowie drogi, przeglądamy w filmowych postaciach, mamy szuflady, w których chowamy muszelki.
I.K. E.W.K.
