„Najlepsze te małe kina, gdzie wszystko się zapomina…”

Jeśli film to tylko dobry. Jeśli w kinie to w takim z duszą. Od wielu lat staramy się, aby szkolna edukacja filmowa była czymś więcej niż tylko biernym spoglądaniem w kinowy ekran. Skupiamy się na treściach filmu, ale poznajemy też wszystko, co poprzedza pierwszy w nim klaps. Za nami łotewski „Flow” (reż. Gints Zilbalodis). Film niezwykły. Mądry  i uniwersalny. Bez bohatera – człowieka i bez słów mówi o relacjach więcej niż można by się spodziewać. Głos mają tu zwierzęta, którym niejednokrotnie przecież odmawia się prawa do godnego życia. Okazuje się, że kiedy nie ma nas, one i tak żyją najpiękniej. Uczą, że dla wszystkich jest dość miejsca  na świecie, inność nie musi się ukrywać za wysokimi murami, każde życie jest ważne i aby przetrwać, potrzebujemy siebie nawzajem.  Byliśmy wzruszeni i poruszeni. Zwłaszcza, że obejrzeliśmy ten film w miejscu  z historią – w najstarszym w Polsce, a może i najstarszym na świecie szczecińskim Kinie Pionier. W podziemiach Kiniarni, przy stolikach, otoczeni klimatycznymi murami, niemymi świadkami pierwszych projekcji filmowych, przenieśliśmy się w czasie do początków XX wieku. Było magicznie, pięknie, wyjątkowo.
Dziękujemy dyrektorowi artystycznemu Kina Pionier 1907 i naszemu przewodnikowi po świecie filmu panu Krzysztofowi Spórowi oraz pani Sylwii Witkowskiej za ważną lekcję.
I.K. E.W.K.